#FallenHeroesPL — hasztag na twitterze
Patrzył na tłum zza okna ratusza paryskiego z pogardą w oczach. Nienawidził tego jak ci ludzie byli oddani miastu i jego obrońcach. Nazywali ich bohaterami, herosami, którzy jako jedyni mogli zwalczyć próchniejące zło stolicy miłości. On sam jedyną swoją nadzieję pokładał w jednostkach, które widziały prawdę odrzucając różowe okulary, które zostały im wciśnięte na siłę jako klapki na oczy. Wiedział, że ci ludzie widzą to co on, to jak niepoprawne jest nazywanie Biedronki i Kota bohaterami i obrońcami. To byli samozwańczy cyrkowcy, którzy nazywali samych siebie herosami jakby faktycznie bronili miasta i jako jedyni mogli to robić. W takim razie po co komu policja? Detektywi? Interpol? Dzieci, które urwały się z halloween mogą się same za to zabrać przecież.
Jednak de Gaulle nie był głupi. Wiedział, że te dzieciaki mają sekrety, duże sekrety warte miliony. Bo mimo wszystko ich zdolności przeczyły jakimkolwiek prawom fizyki i całej wiedzy jaką do tej pory posiadał człowiek. Paryżanie jednak wierzyli w magię, zdawali się tracić zdrowy rozsądek. Bowiem wszystko można wytłumaczyć nauką. Jak zawsze. Gdyby to nie było możliwe to ludzie nadal żyliby w przekonaniu, że Ziemia jest płaska oraz jest centrum układu słonecznego. De Gaulle wierzył w naukę, to było w tym wszystkim jedynym faktem.
— Prezydencie. — Do pomieszczenia wszedł niski mężczyzna w garniturze. — Czas na przemowę.
De Gaulle uśmiechnął się w stronę młodego chłopaka i kiwnął nieznacznie głową. Czas na przedstawienie, które otworzy ludziom oczy.
Pewnym siebie krokiem wyszedł przed budynek ratusza, poprawiając błękitną marynarkę i czerwony krawat. Z każdym krokiem w stronę podestu nic się nie zmieniło w mimice prezydenta miasta. Nadal pozostawał śmiertelnie poważny tak jak powinno to wyglądać w obecnej sytuacji. Uśmiech byłby nie na miejscu. Nie ważne jak sam de Gaulle cieszył się ze złapania Marinette i Adriena, ponieważ nadal zostało zniszczone miasto po stoczonej walce.
Piękny Paryż zamiast stolica miłości zdawał się być teraz apokaliptycznym miastem. O ile zniszczenia bywały wcześniej podczas działalności zamaskowanym bohaterów nigdy nie miały takich zasięgów i nie były nigdy tak wyraźne. To był pierwszy raz, gdy Biedronka nie była w stanie niczego naprawić. Nie była w stanie przywrócić Paryża do pierwotnego stanu, ani wymazać wspomnień mieszkańców. Każda odnowa stolicy kosztowała wszystkich wspomnienia z widoków zniszczeń. Pomagało to ludziom żyć dalej, było im łatwiej myśleć, że każda walka bohaterów nie krzywdzi nikogo i nie niszczy niczego. Jednakże po ostatnim starciu każdy miał mgliste wspomnienia, które zdawały się nie opuszczać głębokiej podświadomości. Jakby uśpione.
Teraz wszystko się jednak budziło. Wspomnienia odnawiały się podczas, gdy miasto upadało.
De Gaulle podniósł dłoń do góry, chcąc zwrócić uwagę ludzi na siebie. Hałas stopniowo ustawał ale nie zniknął całkowicie. Policja starała się trzymać tłum Paryżan z dala od gmachu ratusza i od samego prezydenta przemawiającego na szczycie schodów prowadzących do budynku.
— Jesteśmy tutaj mimo wielu niekoniecznie sprzyjającym nam czynnikom — mówił głębokim głosem, który roznosił się po całym placu. — Czeka nas wiele pracy aby odbudować nasze ukochane miasto i wasz dom, drodzy Paryżanie. Wszyscy pracują na pełnych obrotach, aby zapewnić dom tym, którzy go stracili dzisiejszej nocy. — Pochylił głowę w dół z westchnięciem. — To była ciężka noc dla każdego. Nic takiego nigdy nie miało miejsca w naszym mieście. Dzisiejsza noc wszystko zmieniła. Zapisała się w historii jako niszczycielska. Miejmy nadzieję, że nic takiego nigdy się nie powtórzy, a my nie będziemy musieli przeżywać ponownie tego koszmaru. Jednakże jestem w stanie powiedzieć, że wieloletnia wojna, która miała miejsce na ulicach Paryża wreszcie dobiegła końca. Trójka sprawców została pojmana i wywieziona poza granice miasta. Poznaliśmy także dwie ukrywane tożsamości, a my jako mieszkańcy tego miasta zasługiwaliśmy aby znać odpowiedzi. Gabriel i Adrien Agreste poniosą odpowiedzialność za swoje czyny. Tak samo jak Marinette Dupain-Cheng, która unikała odpowiedzialności przez ostatnie czternaście miesięcy. Koniec z samozwańczymi stróżami, którzy niszczyli nasze piękne miasto i unikało odpowiedzialności dzięki sprytnemu ukrywaniu tożsamości. Koniec końców dzięki państwowym organom ścigania udało nam się pojmać zbiega oraz jej partnera. Gabriel Agreste znajduje się obecnie pod obserwacją lekarzy w ośrodku oddalonym od miasta. — De Gaulle starał się kłaść nacisk na fakt, że nie ma w mieście już żadnego posiadacza magicznej biżuterii tak samo jak biżuterii. — Dziękuję za uwagę.
Mężczyzna wycofał się z podestu i wrócił do wnętrza ratusza unikając jakichkolwiek pytań ze strony dziennikarzy. Uśmiech wrócił na jego twarz, gdy był pewny, że media tego nie wypaczą ale była jedna osoba, która miała pewność, że prezydent miasta miał wiele korzyści z ostatnich zdarzeń niż ktokolwiek inny i była ona pewna, że usta de Gaulla rozciągają się szeroko ze szczęścia.
Niczego nie była tak pewna od wielu miesięcy.
Ale wiedziała, że jej dokładność dziennikarki śledczej sprowadza kłopoty. Tak jak ostatnio, gdy odkryła jej tożsamość. Gdy sprawiła, że cały Paryż spojrzał na Marinette Dupain-Cheng inaczej niż do tej pory. Tamtego dnia przestała być tylko córką piekarzy i byłą projektantką mody.
Sprawiła, że jej najlepsza przyjaciółka stała się ściganą kryminalistką, którą de Gaulle określił jako wroga miasta — oficjalnie — oraz wroga państwa — nieoficjalnie.
Straciła wtedy przyjaciółkę. Ale Alya Césaire nie zamierzała też tracić Marinette, więc jeśli w ratuszu budował się spisek: ona zamierzała go wyciągnąć na światło dzienne.
— Prezydencie. — Do pomieszczenia wszedł niski mężczyzna w garniturze. — Czas na przemowę.
De Gaulle uśmiechnął się w stronę młodego chłopaka i kiwnął nieznacznie głową. Czas na przedstawienie, które otworzy ludziom oczy.
Pewnym siebie krokiem wyszedł przed budynek ratusza, poprawiając błękitną marynarkę i czerwony krawat. Z każdym krokiem w stronę podestu nic się nie zmieniło w mimice prezydenta miasta. Nadal pozostawał śmiertelnie poważny tak jak powinno to wyglądać w obecnej sytuacji. Uśmiech byłby nie na miejscu. Nie ważne jak sam de Gaulle cieszył się ze złapania Marinette i Adriena, ponieważ nadal zostało zniszczone miasto po stoczonej walce.
Piękny Paryż zamiast stolica miłości zdawał się być teraz apokaliptycznym miastem. O ile zniszczenia bywały wcześniej podczas działalności zamaskowanym bohaterów nigdy nie miały takich zasięgów i nie były nigdy tak wyraźne. To był pierwszy raz, gdy Biedronka nie była w stanie niczego naprawić. Nie była w stanie przywrócić Paryża do pierwotnego stanu, ani wymazać wspomnień mieszkańców. Każda odnowa stolicy kosztowała wszystkich wspomnienia z widoków zniszczeń. Pomagało to ludziom żyć dalej, było im łatwiej myśleć, że każda walka bohaterów nie krzywdzi nikogo i nie niszczy niczego. Jednakże po ostatnim starciu każdy miał mgliste wspomnienia, które zdawały się nie opuszczać głębokiej podświadomości. Jakby uśpione.
Teraz wszystko się jednak budziło. Wspomnienia odnawiały się podczas, gdy miasto upadało.
De Gaulle podniósł dłoń do góry, chcąc zwrócić uwagę ludzi na siebie. Hałas stopniowo ustawał ale nie zniknął całkowicie. Policja starała się trzymać tłum Paryżan z dala od gmachu ratusza i od samego prezydenta przemawiającego na szczycie schodów prowadzących do budynku.
— Jesteśmy tutaj mimo wielu niekoniecznie sprzyjającym nam czynnikom — mówił głębokim głosem, który roznosił się po całym placu. — Czeka nas wiele pracy aby odbudować nasze ukochane miasto i wasz dom, drodzy Paryżanie. Wszyscy pracują na pełnych obrotach, aby zapewnić dom tym, którzy go stracili dzisiejszej nocy. — Pochylił głowę w dół z westchnięciem. — To była ciężka noc dla każdego. Nic takiego nigdy nie miało miejsca w naszym mieście. Dzisiejsza noc wszystko zmieniła. Zapisała się w historii jako niszczycielska. Miejmy nadzieję, że nic takiego nigdy się nie powtórzy, a my nie będziemy musieli przeżywać ponownie tego koszmaru. Jednakże jestem w stanie powiedzieć, że wieloletnia wojna, która miała miejsce na ulicach Paryża wreszcie dobiegła końca. Trójka sprawców została pojmana i wywieziona poza granice miasta. Poznaliśmy także dwie ukrywane tożsamości, a my jako mieszkańcy tego miasta zasługiwaliśmy aby znać odpowiedzi. Gabriel i Adrien Agreste poniosą odpowiedzialność za swoje czyny. Tak samo jak Marinette Dupain-Cheng, która unikała odpowiedzialności przez ostatnie czternaście miesięcy. Koniec z samozwańczymi stróżami, którzy niszczyli nasze piękne miasto i unikało odpowiedzialności dzięki sprytnemu ukrywaniu tożsamości. Koniec końców dzięki państwowym organom ścigania udało nam się pojmać zbiega oraz jej partnera. Gabriel Agreste znajduje się obecnie pod obserwacją lekarzy w ośrodku oddalonym od miasta. — De Gaulle starał się kłaść nacisk na fakt, że nie ma w mieście już żadnego posiadacza magicznej biżuterii tak samo jak biżuterii. — Dziękuję za uwagę.
Mężczyzna wycofał się z podestu i wrócił do wnętrza ratusza unikając jakichkolwiek pytań ze strony dziennikarzy. Uśmiech wrócił na jego twarz, gdy był pewny, że media tego nie wypaczą ale była jedna osoba, która miała pewność, że prezydent miasta miał wiele korzyści z ostatnich zdarzeń niż ktokolwiek inny i była ona pewna, że usta de Gaulla rozciągają się szeroko ze szczęścia.
Niczego nie była tak pewna od wielu miesięcy.
Ale wiedziała, że jej dokładność dziennikarki śledczej sprowadza kłopoty. Tak jak ostatnio, gdy odkryła jej tożsamość. Gdy sprawiła, że cały Paryż spojrzał na Marinette Dupain-Cheng inaczej niż do tej pory. Tamtego dnia przestała być tylko córką piekarzy i byłą projektantką mody.
Sprawiła, że jej najlepsza przyjaciółka stała się ściganą kryminalistką, którą de Gaulle określił jako wroga miasta — oficjalnie — oraz wroga państwa — nieoficjalnie.
Straciła wtedy przyjaciółkę. Ale Alya Césaire nie zamierzała też tracić Marinette, więc jeśli w ratuszu budował się spisek: ona zamierzała go wyciągnąć na światło dzienne.